Naszym zdaniem
Odpowiedź na list otwarty Rzecznika WKZ
07.07.2011Przedstawiamy stanowisko stowarzyszenia FRAG w związku z odpowiedzią rzecznika Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku - Pana Marcina Tymińskiego na list otwarty stowarzyszeń FRAG i "Gertruda".
Opublikowana w mediach opinia Pana Marcina Tymińskiego, Rzecznika Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków niestety utwierdza nas w negatywnej ocenie działań tej instytucji. Nonszalancja, mówiąc delikatnie, z jaką urząd konserwatora odnosi się do uwag organizacji społecznych, podobnie jak brak odpowiedzi na wysyłane od roku pisma, pokazują pogardliwy stosunek nie tylko do "nieznającego się" społeczeństwa, ale także do obowiązującego prawa, jakim jest chociażby Kodeks Postępowania Administracyjnego.
Byłoby żenującym wdawać się w utarczki słowne z piastującym stanowisko państwowe urzędnikiem, więc zamiast przyjmować podobną retorykę, pozwolimy sobie przytoczyć kilka faktów, do których nie odniósł się rzecznik, lub próbował zrzucić odpowiedzialność z własnego urzędu.
Na wstępie spieszymy poinformować, iż jeden z punktów naszego statutu (określających cele działalności) brzmi: "Inicjowanie i wspieranie działalności związanej z ochroną, rewaloryzacją oraz przeciwdziałaniem niszczeniu zabytków oraz pozostałych dóbr kultury", co musiało zapewne Panu Rzecznikowi umknąć. Mamy więc pokorną nadzieję, że zapis ten daje nam jednak prawo zabierania głosu w temacie zabytków. Aby nasze zdanie nie było dla Konserwatora i Rzecznika tylko "śmiesznym bełkotem", jak raczył to określić Pan Tymiński, posłużmy się paroma konkretnymi przykładami:
1) W lipcu ubiegłego roku miał miejsce pożar zabytkowej kamienicy przy ul. Angielska Grobla, będącej częścią kompleksu dawnej rzeźni. Od tego czasu (mija niebawem rok) budynek stoi tak jak go zostawili strażacy.
Ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz. U. z dnia 17 września 2003 r.). wyraźnie określa działania organów w takiej sytuacji:
Art. 50. ust. 3.: "W przypadku wystąpienia zagrożenia dla zabytku nieruchomego wpisanego do rejestru, polegającego na możliwości jego zniszczenia lub uszkodzenia, starosta, na wniosek wojewódzkiego konserwatora zabytków, może wydać decyzję o zabezpieczeniu tego zabytku w formie ustanowienia czasowego zajęcia do czasu usunięcia zagrożenia.."
Ust. 4. dodatkowo wskazuje, iż "Jeżeli nie jest możliwe usunięcie zagrożenia, o którym mowa w ust. 1 lub 3: 2) zabytek nieruchomy może być na wniosek wojewódzkiego konserwatora zabytków wywłaszczony przez starostę na rzecz Skarbu Państwa lub gminy właściwej ze względu na miejsce położenia tego zabytku, w trybie i na zasadach przewidzianych w przepisach o gospodarce nieruchomościami."
Z art. 49. ust. 1 tejże ustawy wynika, że Wojewódzki Konserwator Zabytków może wydać decyzję nakazującą przeprowadzenie robót budowlanych, jeżeli ich wykonanie jest niezbędne ze względu na zagrożenie zniszczeniem lub istotnym uszkodzeniem tego zabytku. W ust. 3 mowa jest o zastępczym wykonaniu takich robót oraz obciążeniu właściciela wierzytelnością z tego tytułu.
Pytamy więc, czy wykonanie choćby prowizorycznego zabezpieczenia dewastowanego nie tylko przez wandali i zbieraczy złomu, ale od roku również przez warunki atmosferyczne, pozbawionego dachu budynku jest czymś awykonalnym? Czy skandaliczne zaniechanie ze strony właściciela nie wyczerpuje przesłanek "strzelania z ciężkich paragrafów", jak ujął to Pan Tymiński? Tym bardziej, że naruszone szczyty w każdej chwili mogą runąć na ulicę, po której chodzą ludzie. Przez rok nie otrzymaliśmy odpowiedzi na kolejne pisma z pytaniem o podjęte w tej sprawie działania.
2) Zgodnie z sugestią Pana Rzecznika, informacji o aktualnej sytuacji dawnej zajezdni w Oliwie poszukaliśmy w trójmiejskich mediach. Obraz wyłaniający się z artykułu (z 31. stycznia br.) opublikowanego w serwisie Trojmiasto.pl jest przytłaczający i dobitnie pokazuje niemoc, czy bardziej niechęć, Konserwatora do zdecydowanych kroków. "Właściciel nie zaskarżył tej decyzji (o zabezpieczeniu budynku), więc spodziewam się, że się do niej zastosuje. Jeżeli jej nie wykona, następnym krokiem będzie wykonanie remontu zastępczego". Tak w październiku mówił konserwator. Po trzech miesiącach ignorowania nakazu przez właściciela, remont zastępczy nie tylko nie ruszył, ale konserwator zmienił najwyraźniej zdanie, gdyż jak wynika z artykułu, planował wymierzyć właścicielowi karę finansową. Tak było w styczniu. Po pięciu miesiącach, budynek nadal niszczeje, a brak dalszych doniesień prasowych może sugerować, że działania miały charakter bardziej medialny niż faktyczny.
W swojej odpowiedzi Pan Rzecznik pisze: "Stan zabytku zależy od współdziałania co najmniej dwóch stron: odpowiedzialnego i świadomego wartości zabytku właściciela oraz urzędu tworzącego właścicielowi możliwość działania zgodną z interesem zabytku. To jest główne zadanie konserwatora, więc tam, gdzie nieuczciwość i nielojalność dochodzą do głosu, otwiera się pole działania organizacji społecznych, zdolnych wpływać na bieg spraw niezależnie od paragrafów wiążących urzędy."
Stowarzyszenie Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej jest głęboko przekonane, że tam, gdzie dochodzi do głosu nieuczciwość, otwiera się pole przede wszystkim dla przewidzianych w prawie zdecydowanych i rzeczywistych działań urzędniczych. Rozumiemy, że Konserwator chce problemy z unikającymi swoich obowiązków właścicielami w pierwszej kolejności rozwiązać metodami "pokojowymi", włączając w to organizacje społeczne, jednak w wielu przypadkach te metody po prostu nie skutkują, co jest szkodliwe zarówno dla samych zabytków jak i dla powagi Urzędu Konserwatora. Zdajemy sobie również sprawę, iż ewentualne sprawy sądowe mogą trwać bardzo długo, dlatego właśnie ustawodawca przewidział możliwość wykonywania prac zastępczych, obciążając kosztami właściciela.
3) Pan Rzecznik nie odniósł się do zarzutu niekonsekwentnych deklaracji Konserwatora. Pozwolimy sobie więc przytoczyć wypowiedzi dotyczące kładki na Wyspę Spichrzów, dobitnie potwierdzające naszą tezę:
"Będę wspierał budowę kładki, która znacznie ułatwi skomunikowanie cypla z Głównym
Miastem." (Dziennik Bałtycki, 4.05.2010r.)
"Na kładkę, sporą konstrukcję nawodną, zaproponowaną w projekcie, nie mogę się zgodzić." (Trójmiasto.pl, 8.09.2010r.)
Dodajmy, że obydwie wypowiedzi padły w czasie, gdy kształt proponowanej kładki był już znany i dotyczyły tej samej koncepcji.
4) Nie rozumiemy intencji przytoczenia przez Pana Rzecznika naszej interwencji w sprawie wpisania terenów postoczniowych na listę UNESCO. Całkowicie podtrzymujemy nasze stanowisko o szkodliwości takiego wpisu. Zagospodarowanie tak wielkiego terenu, ściśle chronionego obszarowo, byłoby w zasadzie zamrożeniem planowanych inwestycji. Zachęcamy jednak Pana Konserwatora do bieżącej kontroli znajdujących się tam zabytków.
5) W kwestii zagospodarowania Targów Siennego i Rakowego - "oczywiście FRAG nie wie, że chodzi o regularną galerię handlową pod tym dachem", jak trafnie zauważył Pan Rzecznik. Oczywiście, że FRAG nie wie, bo projekt nie został jeszcze upubliczniony, a wszystkie wypowiedzi Konserwatora wskazują jako problem wyłącznie szklany dach, a nie to co ma się pod nim znaleźć. Gdyby rzecznik Konserwatora aktualizował na bieżąco stronę internetową urzędu (ostatnia aktualizacja BIP urzędu – 5.01.2010!), umieszczając tam treść wydawanych decyzji, zamiast pouczać stowarzyszenia, czym powinny się zajmować, pewnie dyskusja byłaby bardziej rzeczowa.
Naszym celem nie jest przerzucanie się z Konserwatorem argumentami za pomocą mediów. Niestety próby komunikacji z jego urzędem przez kierowane do niego pisma nie przyniosły rezultatu, gdyż na żadne Konserwator nie odpowiedział, łamiąc tym samym zapisy Kodeksu Postępowania Administracyjnego.
Deklarujemy, że w dalszym ciągu monitorować będziemy stan trójmiejskich zabytków oraz podejmować interwencje w przypadku rażących zaniedbań, wskazujących na niedostateczny nadzór ze strony organu do tego powołanego. Jako podatnicy, łożący na utrzymanie urzędu WKZ, mamy prawo oczekiwać takiego nadzoru. Także decyzje wpływające na rozwój przestrzeni śródmieścia Gdańska będą przez nas oceniane i komentowane. Nie godzimy się na to, by w kraju demokratycznym, arbitralne i nieupubliczniane decyzje urzędnika mogły blokować rozwój miasta.
Członkowie Stowarzyszenia Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej












